Babel 17 - Samuel R. Delany

SF dla filologów

Forum do zamieszczania recenzji.

Moderator: Elmo

Awatar użytkownika
Krakov
Arystokrata
Posty: 1543
Rejestracja: 2010-07-27, 20:44
Lokalizacja: Stąd
Kontakt:

Babel 17 - Samuel R. Delany

Post autor: Krakov » 2019-02-14, 23:18

Babel 17 - Samuel R. Delany

gatunek: science-fiction
liczba stron: 250

Obrazek
Gdzieś w kosmosie trwa konflikt Sojuszu z Najeźdźcami. Jednym z jego elementów jest seria aktów sabotażu. Każdemu z wypadków towarzyszy tajemnicza transmisja radiowa. Wojsko podejrzewa, że jest to jakiś rodzaj szyfru, którym posługują się spiskowcy. Wydział Kryptografii nie potrafi go jednak złamać, więc postanawiają zwrócić się o pomoc do kogoś z zewnątrz. Tutaj na scenę wkracza Rydra Wong - słynna na cały wszechświat poetka i niebywale utalentowana specjalistka od lingwistyki. Wraz z główną bohaterką i jej załogą wyruszymy w podróż, której celem będzie rozwikłanie zagadki tytułowego "Babel-17".
Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata - Ludwig Wittgenstein
W powieści Delany'ego natkniemy się na sporo różnych pomysłów odnośnie tego, jak mogłaby wyglądać przyszłość, kogo będziemy zatrudniać do pracy na statku kosmicznym i czym może się kiedyś stać chirurgia plastyczna. Najważniejszym tematem, nad którym zastanawia się autor jest jednak powyższa myśl austriackego filozofa Wittgensteina i jej twórcze rozwinięcie. Im lepiej znamy świat, który nas otacza, tym bardziej rozwijamy nasz język, aby móc go precyzyjnie opisać. A gdyby spojrzeć na to odwrotnie? Gdyby istniał język, który byłby zwięzły a jednocześnie każda jego głoska, każdy wyraz i konstrukcja zdaniowa zawierałaby dodatkowe informacje o naturze wszechrzeczy? Gdyby pojedyncze słowo było nie tylko nazwą jakiegoś urządzenia, ale zawierało też opis jego struktury wewnętrznej i instrukcję obsługi? Brzmi fascynująco. A jeśli powiem, że język może być czymś o wiele, wiele więcej?

Babel 17 nie jest długą lekturą, ale jednocześnie pełno w niej rzeczy dziwnych, fascynujących i trochę strasznych (jak imponująco kreatywny, a przy tym podły pomysł na bombę...). Tematycznie nie jest to może super lekkie, ale w zamian dostajemy historię pełną elementów, nad którymi można się później pochylić nieco dłużej, co osobiście strasznie mi się podoba. Powieść w ogóle się też nie zestarzała, choć pochodzi z 1966 roku. Rok później została zresztą nagrodzona Nebulą i była nominowana do nagrody Hugo. Czy zasłużenie? Polecam przekonać się samodzielnie :)
Czy Polacy marzą o elektrycznych Passatach?

ODPOWIEDZ